Tekst: Radosław Famulski – czołowy regionalista, twórca i prowadzący kanał „Ciekawa Przeszłość” na YouTube oraz Facebooku, gdzie możecie zobaczyć pełne archiwalne obrazy z historii miasta.
Kiedy wiosną wszystko budzi się do życia, a aleje Parku Miejskiego im. Adama Mickiewicza w Zawierciu zapełniają się mieszkańcami szukającymi odpoczynku, rzadko kto zastanawia się, jak bogatą, skomplikowaną i momentami wręcz sensacyjną historię skrywa to miejsce. Dzisiejsza zielona oaza spokoju to owoc wielkich ambicji, bezinteresownych darowizn, ale też ofiara kryzysów gospodarczych, wojennej zawieruchy i zwykłego ludzkiego wandalizmu. Spójrzmy na to miejsce oczami minionych pokoleń.
Zanim powstał park: Od prywatnych ogrodów do Lasku Erbego
Na przełomie XIX i XX wieku Zawiercie nie było jeszcze formalnie miastem, lecz prężnie rozwijającą się osadą fabryczną z linią Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Choć wokół nie brakowało otwartych przestrzeni, pragnienie obcowania z urządzoną naturą stawało się coraz silniejsze. Na luksus posiadania ogrodów mogli jednak pozwolić sobie na początku tylko najbogatsi fabrykanci – stąd w krajobrazie osady prywatne parki przy willach Szymańskiego, Holenderskiego czy Huldczyńskiego.
Pierwszą próbą stworzenia przestrzeni dla szerszej publiczności był prywatny Park Bronisławów, zlokalizowany w tzw. dzielnicy parkowej. Otwarty hucznie z początkiem ubiegłego wieku. To tam społecznym asumptem wzniesiono i poświęcono pomnik Adama Mickiewicza – co ciekawe, był to zaledwie drugi pomnik tego wieszcza w całym Królestwie Polskim (zaraz po Warszawie). Sielanka nie trwała jednak długo. Ciemne chmury I wojny światowej, a następnie w okresie międzywojennym teren Parku Bronisławów rozparcelowano i bezpowrotnie zabudowano.
Mieszkańcy szukali więc wytchnienia gdzie indziej. Niezwykle popularny był tzw. Lasek Fabryczny Erbego – urokliwy zagajnik z łąką, przez którą szumiała rzeczka Młynówka. W trudnych latach wielkiego kryzysu lat 30. organizowano tam półkolonie, zabawy oraz dożywianie ubogich dzieci bezrobotnych robotników. Po II wojnie światowej, na początku lat 60., miejsce to całkowicie zmieniło charakter – rzekę schowano w podziemnym korycie, a na terenie dawnego lasku wzniesiono miejski ośrodek sportowy ze stadionem, basenem i halą.
Wanna pod chmurką i wielki gest doktora Lowensteina
Prawdziwe serce dzisiejszego parku biło jednak na terenach należących na początku XX wieku do zamożnej żydowskiej rodziny Lowensteinów – ojca Natana oraz jego syna, doktora medycyny Jakuba Lowensteina. Posiadali oni w centrum osady dworek z rozległym ogrodem, przez który przepływała rzeka Warta. To właśnie tam powstał protoplasta dzisiejszych stref SPA i miejskich kąpielisk. W prasie z 30 czerwca 1901 roku możemy przeczytać fascynującą notatkę:
„W ogrodzie pana Lewensteina urządzono kąpiele rzeczne nad rzeką Wartą. Porobiono przedziały i baseny, w których za opłatą kilku kopiejek można się wykąpać.”
Gdy po I wojnie światowej Zawiercie uzyskało prawa miejskie, młody organizm miejski pilnie potrzebował reprezentacyjnego, publicznego parku. Od połowy lat 20. magistrat zabezpieczał grunt, jednak przełom nastąpił w 1925 roku. To wtedy doktor Jakub Lowenstein dokonał wielkiego gestu filantropijnego, ofiarowując miastu znaczną część swoich rodowych gruntów pod budowę parku. Kroniki miejskie z 28 sierpnia 1925 roku donosiły z entuzjazmem:
„Zawiercie ma tych potrzeb równie dużo, a jedną z nich jest brak parku miejskiego. Dzięki ofiarności pana Lewensteina miasto otrzymało kilka morgów terenu na założenie parku. Przepływa przez ten teren rzeczka – początek Wielkiej Warty i jeżeli sławetny magistrat zachowa się energicznie (…), to zawiercianki będą mogły słuchać szumu strumyka w dzień i śpiewu ptaków wieczorem.”
Zgodnie z pierwotną wolą ofiarodawcy, park miał nosić nazwę Parku Natanów, dla uczczenia pamięci jego ojca, Natana Lowensteina. Nazwa ta była niezwykle popularna wśród społeczności żydowskiej Zawiercia.

Projekt Pertycha i huczne otwarcie
Mimo fatalnej sytuacji gospodarczej kraju, ruszyły intensywne prace niwelacyjne. Pod okiem utalentowanego projektanta Władysława Pertycha wyrównano trudny, podmokły teren, uregulowano brzegi Warty i wzniesiono zaporę, dzięki której powstał malowniczy mały staw z fontanną.
Najważniejsza data w przedwojennej historii parku to niedziela, 1 września 1929 roku. Tego dnia o godzinie 14:30 nastąpiło uroczyste otwarcie i poświęcenie obiektu. Co niezwykle istotne, podczas uroczystości dr Jakub Lowenstein osobiście i oficjalnie zrzekł się pierwotnej nazwy „Natanów”, przekazując park miastu pod imieniem wieszcza narodowego – Adama Mickiewicza.
Uroczystość miała też swój twardy podtekst polityczny. Był to schyłek kadencji ówczesnej rady miejskiej, która lada moment miała zostać rozwiązana. Na otwarciu doszło do politycznych ekscesów i płomiennych przemówień, a w wyniku zmian personalnych, które wkrótce nastąpiły, na czele miasta stanęła Rada Komisaryczna z panem Langertem na czele. Prasa donosiła, że w wyniku tych zawirowań stanowisko stracił nawet miejski ogrodnik, pan Langer, który włożył ogromne serce w urządzenie kwietników i rozplanowanie osi widokowych. Aktu poświęcenia dokonał ksiądz prałat Ziętara, a symboliczną wstęgę przecięła pani Zofia Banachiewiczowa (żona prezesa rady miejskiej, inż. Banachiewicza). Obok nich przemawiali komisarz rządowy pan Seruga oraz sam dr Lowenstein.
Egipskie ciemności i narodziny „Bocianówki”
Włodarze dumni z nowego parku szybko zderzyli się z brutalną rzeczywistością kryzysu lat 30. Choć w literaturze podaje się, że park oświetlono w 1931 roku, prawda była o wiele bardziej prozaiczna i… zabawna. Latarnie elektryczne owszem, zamontowano, ale tylko na jedną, pokazową imprezę w niedzielę 21 czerwca 1931 roku. Mieszkańcy z wielkim uznaniem powitali ten krok, myśląc, że to zasługa nowych rządów komisarycznych. Jednak już w poniedziałek rano robotnicy… zdjęli przewody elektryczne. W parku na powrót nastały „egipskie ciemności”. Stałe, bezpieczne oświetlenie z prawdziwego zdarzenia park zyskał dopiero w 1934 roku dzięki rozbudowie sieci przez inż. Sowińskiego i staraniom nowego, energicznego prezydenta miasta, Teodora Szczodrowskiego.
Lata rządów prezydenta Szczodrowskiego (1934–1937) to złoty wiek parku. Poprawiająca się koniunktura pozwoliła na budowę kultowego miejsca, które do dziś tkwi w pamięci starszych zawiercian – kawiarni „Bocianówka”. Park zyskał również efektowne Rosarium, krąg taneczny pełniący funkcję sceny oraz stały dozór stróża. Zimą staw zamieniano w profesjonalne lodowisko (pierwszy raz zalane przez sikawkę straży miejskiej w listopadzie 1931 r.), gdzie za symboliczną opłatą (20 groszy dla dorosłych, 10 groszy dla młodzieży) można było pojeździć na łyżwach, a w wybudowanej obok szatni napić się gorącej herbaty. Park stał się centrum kultury: koncertowały tu orkiestry zakładowe, występowały chóry i teatry, a w czasie kryzysu organizowano zbiórki i licytacje dla ubogich.

Wandalizm w cieniu historii i wojny
Niestety, brak stałych funduszy na utrzymanie stróżów w dobie kryzysu szybko zaczął przynosić złe owoce. Już w kwietniu 1932 roku lokalna prasa grzmiała o wandalizmie i „przygodnych łobuzach” niszczących nowo posadzone krzewy i zrywających kwiaty z klombów. Dochodziło też do uciążliwych konfliktów – w sierpniu 1932 roku prasa opisywała wybryki dzieci i młodzieży żydowskiej, które rzucały kamieniami w drzewa w celu strącenia żołędzi, co zagrażało spacerowiczom. Czary goryczy dopełnił akt z 9 sierpnia 1932 roku, kiedy to nieznani sprawcy zamalowali czarną smołą obelisk z białego kamienia, wzniesiony zaledwie rok wcześniej (w 1930 r.) w dowód wdzięczności dla rodziny Lowensteinów. Co ciekawe, w 1937 roku zrodził się pomnikowy paradoks: niszczejący i zapomniany pierwszy pomnik Mickiewicza z dawnego Parku Bronisławów chciano przenieść do nowego parku Mickiewicza. Powstała nawet specjalna komisja miejska, jednak sprawa zbiórek na renowację przeciągnęła się aż do wybuchu wojny.
We wrześniu 1939 roku do Zawiercia wkroczyli Niemcy. Doceniając walory estetyczne parku, niemiecka administracja przekształciła go w zamkniętą strefę rekreacyjną przeznaczoną wyłącznie dla okupantów – niemieccy żołnierze potrzebowali wszak odpoczynku od terroru stosowanego wobec ludności polskiej i żydowskiej. Niemcy dokonali w parku szeregu prac – ułożyli kamienne schodki, stworzyli kaskadę wodną, ale jednocześnie z nienawiścią całkowicie zniszczyli obelisk dedykowany żydowskiemu darczyńcy, Jakubowi Lowensteinowi. Porządkowali też inne zielone punkty miasta – w parku Kościuszki posadzili żywopłoty i oczyścili staw.
Powojenny marazm PRL-u
Po wyzwoleniu w 1945 roku park wszedł w długie dekady zapomnienia. Władze komunistyczne miały inne priorytety: odbudowę przemysłu, budowę bloków, wodociągów i kanalizacji. Opiekę nad parkiem powierzono… uczniom lokalnego Liceum Ogólnokształcącego. Brak profesjonalnej ochrony sprawił, że do parku znów wrócili chuligani. Doszło nawet do tak drastycznych sytuacji, jak ta z listopada 1962 roku, gdy milicja i oddziały ORMO musiały podjąć stałe patrole przeciwko bandom młodzieży, które kamienowały i zabijały stałe lokatorki parku – wiewiórki.
Choć w latach 50. obok parku wzniesiono gmach Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i wybudowano most na Warcie od strony ul. Leśnej, sam park niszczał. Architektoniczny cios zadała mu też budowa wiaduktu nad torami na przełomie lat 60. i 70., która bezpowrotnie zatarła ślady po dawnym przyparkowym dworku rodziny Lowensteinów. Plany rewitalizacji z lat 1964 i 1979 kończyły się zazwyczaj na „papierowych” obietnicach. Zamiast wielkiej odnowy, w PRL-u dochodziło do absurdów – remontowano jedynie szalety miejskie, a ostatecznie podjęto nawet szkodliwą decyzję o zasypaniu unikalnego stawu w parku. W 1984 roku prasa ubolewała, że kultowa „Bocianówka” stoi zamknięta na cztery spusty, a mieszkańcy w upalne dni mogą jedynie pomarzyć o zjedzeniu tam lodów.

Ku dawnej świetności
Dopiero po trudnych transformacjach ustrojowych lat 90., wraz z nadejściem nowego millenium, Zawiercie zaczęło stopniowo przywracać parkowi należny blask. Sukcesywne, etapowe remonty alejek, mostków, oświetlenia, kawiarni i zieleńców sprawiły, że serce miasta znów bije zielonym, spokojnym rytmem.
Dzisiejszy spacer tymi alejami to nie tylko relaks – to wędrówka po śladach wielkiej hojności, ludzkich dramatów i burzliwej historii. To od nas, współczesnych mieszkańców Zawiercia, zależy, czy uszanujemy to miejsce i obronimy je przed wandalizmem, pamiętając o dziedzictwie, jakie nam pozostawiono.
Kalendarium najważniejszych dat:
30 czerwca 1901 – Natan Lowenstein otwiera pierwsze rzeczne kąpiele i baseny na Warcie w swoim ogrodzie.
28 sierpnia 1925 – Oficjalne doniesienie o przekazaniu kilku morgów ziemi przez dr. Jakuba Lowensteina pod założenie parku miejskiego.
1 września 1929 – Uroczyste otwarcie i poświęcenie Parku Miejskiego im. Adama Mickiewicza w obecności władz miejskich i kościelnych.
10 sierpnia 1930 – Budowa obelisku pamiątkowego z białego kamienia ku czci rodziny Lowensteinów.
1934–1937 – Prezydentura Teodora Szczodrowskiego; powstanie stałego oświetlenia, Rosarium oraz kultowej kawiarni „Bocianówka”.
1939–1945 – Okupacja niemiecka; park staje się strefą „Nur für Deutsche”, zniszczenie pomnika fundatora.
Listopad 1962 – Plaga powojennego chuligaństwa w parku, interwencje milicji i ORMO w obronie niszczonej przyrody.
Przełom lat 60. i 70. – Budowa wiaduktu nad torami i zniszczenie historycznych pozostałości dworku Lowensteinów.
Lata 2000+ – Sukcesywne przywracanie dawnej świetności parku przez nowoczesne renowacje.



